Najświętsza Rodzino, błogosław i strzeż wszystkie rodziny świata, zachowaj je złączone nierozerwalnym węzłem miłości, wierne otrzymanym łaskom i obowiązkom swego powołania, spraw, aby żyły według przykazań Bożych, by ich życie było odbiciem Twego życia na ziemi i pozwoliło im cieszyć się Twoim szczęściem w niebie. Amen.

Modlitwa Sióstr Nazaretanek

NIE IDŹMY SZWEDZKĄ DROGĄ
Komentarz do ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie



Zmiana ustawy

6 maja bieżącego roku Sejm RP uchwalił ustawę o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Jest to kolejny etap zatwierdzania i w dalszej kolejności wprowadzania w życie przepisów, które wzbudzają kontrowersje w różnych środowiskach. Tekst ustawy został przekazany do Senatu zgodnie z art. 52 regulaminu Sejmu zatem to nie koniec procesu legislacyjnego. Obecnie zgodnie z procedurą legislacyjną ustawa podlega debacie w komisjach senackich. Projekt wzbudza nadal wiele dyskusji. Nie chcąc, by nasz komentarz miał charakter emocjonalny, lecz merytoryczny, postaramy się odnieść do konkretnych zapisów ustawy i spróbować przewidzieć ich konsekwencje w oparciu o własne doświadczenie i o przykład Szwecji – kraju, który podobną ustawę ma od 1979 roku. W porównaniu do tekstu projektu, który komentowaliśmy ostatnio, w przyjętym tekście ustawy nastąpił szereg zmian. Niektóre z nich, naszym zdaniem, mają pozytywny charakter, inne, niestety, nadal niosą ze sobą szereg niebezpieczeństw. Szczególny niepokój budzą następujące zapisy:

1. Kary cielesne i psychiczne

Zmiana w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym następującej treści: Art. 961. Osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych, zadawania cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka.
Informacje nieoficjalne z prac senackich mówią, że zostanie utrzymany zapis zakazujący stosowania kar cielesnych a zostanie usunięta dalsza część dotycząca cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka (m. in. Wypowiedź posłanki Magdaleny Kochan z PO cytowana w Gazecie Wyborczej). Jednakże nie ma żadnej pewności, że zapis w ten sposób zostanie zmieniony.

Zapis o zakazie zadawania „cierpień psychicznych i innych form poniżania dziecka” jest drastycznie nieprecyzyjny. Jak odróżnić cierpienie psychiczne dziecka w momencie, gdy jest ono poniżane wyzwiskami przez rodzica od cierpienia psychicznego w momencie gdy rodzic zakazuje wyjścia na nocną imprezę lub nie pozwala oglądać szkodliwego dla dziecka programu w telewizji? W obu przypadkach dziecko odczuwa cierpienie psychiczne. Być może znajdą się teraz argumenty pozwalające na różnicowanie rodzajów cierpień psychicznych dzieci. Ale kto zagwarantuje, że każde cierpienie psychiczne dziecka nie stanie się w przyszłości powodem do oskarżenia rodziców o stosowanie przemocy wobec dziecka? Ten przepis prawa tego nie gwarantuje. Teraz, gdy z racji kontrowersji dotyczących tej ustawy jesteśmy nastawieni na wyraźne określanie granic co jest przemocą, a co nią nie jest, nie mamy z tym większego problemu, lecz z biegiem czasu emocje opadną i granice będą się zacierać, a litera przepisu pozostanie. Co zatem będzie jeszcze należeć do kompetencji rodzica skoro za jednym z kluczowych elementów wychowania czyli stawianiem granic i ustalaniem reguł będzie szło cierpienie psychiczne dziecka (czyli wg art. 2 działanie zakazane) w mniejszym bądź większym natężeniu?

2. Zakaz stosowania kar

Również sam zapis o zakazie stosowania kar cielesnych może nieść ze sobą pewne istotne niebezpieczeństwa. Zdaniem minister pracy i polityki społecznej Jolanty Fedak ustawa ma zmienić myślenie o stosowaniu kar cielesnych. Ustawa ma zmienić myślenie ludzi? Myślenie? Postawy może zmieniać profilaktyka i edukacja rodziców na temat konsekwencji stosowania kar cielesnych, edukowanie na temat innych możliwości wpływu wychowawczego. Ustawa jest wyznacznikiem prawa – wprowadza ona zatem konsekwencje prawne. Konsekwencją prawną dania dziecku klapsa wg tej ustawy powinno być założenie rodzinie niebieskiej karty bo kary cielesne są przecież zakazane. Podczas gdy w wypadku rzeczywistego znęcania się nad dzieckiem udowodnienie tego faktu nie stanowi problemu (np. dokonanie obdukcji na wniosek pracownika przedszkola, nauczyciela, pedagoga szkolnego pozwala na udowodnienie znęcania i podjęcie odpowiednich kroków wobec rodziców, aż do pozbawienia praw rodzicielskich i wszczęcia sprawy karnej włącznie), to w wypadku klapsa, który nie zostawia śladu (zwykle, jeśli nie jest aktem zemsty rodzica i nie jest zbyt silny nie zostawia też śladu w psychice) udowodnienie jest bardzo wątpliwą możliwością.
Kilka drastycznych przykładów ze Szwecji, która już dawno wprowadziła podobną ustawę mówi o przypadkach, kiedy nastolatkowie zgłaszali stosowanie wobec nich przemocy fizycznej, psychicznej czy nawet seksualnej tylko po to, by wymusić na rodzicach więcej swobody dla siebie lub zemścić się za decyzje, które nie były dla nich wygodne. Czy podobna jak w Polsce, niezwykle restrykcyjna ustawa zmieniła myślenie Szwedów? Chyba nie, skoro w kraju liczącym niewiele ponad 9 milionów mieszkańców zabieranych jest rodzicom 20 tysięcy dzieci każdego roku. Należałoby więc przypuszczać, że tyle Szwedów mimo trzydziestoletniego obowiązywania ustawy nadal stosuje niedopuszczalne środki wychowawcze wobec swoich pociech. Chyba, że dzieci zabierane są ze zbyt błahych powodów? I cóż z tego, że państwo szwedzkie przegrało w konsekwencji takiej polityki mnóstwo spraw przed trybunałem w Strasburgu i zapłaciło ogromne odszkodowania? Tym dzieciom nic nie wynagrodzi nieuzasadnionego – jak się okazywało – wyrwania od rodziny i umieszczenia w placówkach!

3. Brak jednoznacznych definicji

O ile pozytywem ustawy jest niewątpliwie większa możliwość izolowania sprawców przemocy, to jednak niektóre mówiące o tym zapisy są na tyle mało precyzyjne, że pozwolą na wiele nadużyć. Przykładem może być art. 11a ustawy: Jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie, swoim zachowaniem polegającym na stosowaniu przemocy w rodzinie czyni szczególnie uciążliwym wspólne zamieszkiwanie, osoba dotknięta przemocą może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania.
Sama idea tego przepisu jest słuszna. Dotąd bowiem często ofiary przemocy musiały udawać się do specjalnych ośrodków, a sprawcy pozostawali w mieszkaniach. Jednakże przy braku jednoznacznej definicji przemocy (czy chodzi tu tylko o przemoc fizyczną, czy na przykład także psychiczną?) może dochodzić do radykalnych nadużyć. Czy ciągłe słuchanie przez jednego członka nielubianej przez innych stacji radiowej jest przemocą psychiczną? Czy jest nią zbyt głośno nastawiony telewizor? A zwrócenie uwagi podniesionym głosem? Krytyka jakiegoś zachowania?

4. Zabieranie dzieci przez pracownika socjalnego

Na koniec jeszcze o tym, co budzi największe kontrowersje, czyli o zabieraniu dzieci z rodzin na wniosek pracownika socjalnego. Pewne zapisy ustawy zostały tu złagodzone lub zmienione w pozytywnym kierunku. Zauważyliśmy następujące dobre zmiany:

Art. 12a. 1. W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia dziecka pracownik socjalny wykonujący obowiązki służbowe ma prawo, z zastrzeżeniem ust 3, odebrać dziecko z rodziny i umieścić je u innej niezamieszkującej wspólnie osoby najbliższej, w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.5)), w rodzinie zastępczej lub w całodobowej placówce opiekuńczo-wychowawczej.

Bardzo słuszne jest wprowadzenie zapisu o umieszczeniu dziecka u najbliższych nie zamieszkujących razem z dzieckiem. Takie rozwiązanie może zniwelować dodatkowy stres u dziecka spowodowany nie tylko zaistnieniem sytuacji przemocy, ale także – w przypadku bezwzględnej potrzeby zabrania dziecka z domu – stres będący konsekwencją znalezienia się w wyniku interwencji w obcym otoczeniu wśród obcych ludzi. Jednakże przepis nie precyzuje, kiedy dziecko umieszcza się u krewnych, a kiedy na przykład w pogotowiu opiekuńczym lub w domu dziecka. Może to być zatem suwerenna decyzja pracownika socjalnego.

Art. 12a 3. Decyzję, o której mowa w ust. 1, pracownik socjalny podejmuje wspólnie z funkcjonariuszem Policji, a także z lekarzem, lub ratownikiem medycznym, lub pielęgniarką.

– tutaj również nastąpiła pozytywna zmiana – został doprecyzowany zapis o tym kto może podjąć decyzje o zabraniu dziecka w przypadku narażenia jego życia i zdrowia. Otóż decyzję tą ma podjąć pracownik socjalny WSPÓLNIE z policjantem lub lekarzem lub ratownikiem medycznym lub pielęgniarką, a nie tak jak to było w projekcie „przy udziale” tych osób (ten poprzedni zapis rzeczywiście mógł być rozumiany tak jakby to pracownik socjalny był głównym decydującym). Rodzi się jednak pytanie, czy pracownik socjalny, a tym bardziej lekarz, pielęgniarka czy policjant są w stanie rozróżnić na pierwszy rzut oka sytuację, w której rzeczywiście użyto przemocy wobec dziecka od np. buntu nastolatka, który wzywając odpowiednie służby chce wymusić na rodzicach zgodę na wyjazd z dziewczyną pod namiot lub kupienie nowej gry komputerowej? Czy jest do tego odpowiednio przygotowany?

Pozytywne jest również to, że wprowadzono możliwość złożenia zażalenia do sądu w sprawie decyzji o zabraniu dzieci:
Art. 12b. 1. Rodzicom, opiekunom prawnym lub faktycznym przysługuje zażalenie do sądu opiekuńczego na odebranie dziecka, o którym mowa w art. 12a. W zażaleniu można domagać się zbadania zasadności i legalności odebrania dziecka oraz prawidłowości jego dokonania.
2. Zażalenie może być wniesione za pośrednictwem pracownika socjalnego lub funkcjonariusza Policji, którzy dokonali odebrania dziecka. W takim wypadku zażalenie podlega niezwłocznemu przekazaniu do sądu opiekuńczego.
3. Sąd rozpatruje zażalenie niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu 24 godzin. W razie uznania bezzasadności lub nielegalności odebrania dziecka sąd zarządza natychmiastowe przekazanie dziecka rodzicom, opiekunom prawnym lub faktycznym, od których dziecko zostało odebrane.
4. W wypadku stwierdzenia bezzasadności, nielegalności lub nieprawidłowości odebrania dziecka sąd zawiadamia o tym przełożonych osób, które dokonały odebrania.
Art. 12c. O prawie do złożenia zażalenia, wraz ze wskazaniem sądu opiekuńczego właściwego miejscowo do jego rozpatrzenia, pracownik socjalny lub funkcjonariusz Policji poucza rodziców, opiekunów prawnych lub faktycznych dziecka. Pouczenie to należy wręczyć na piśmie.

Te zapisy prawne, naszym zdaniem, nie chronią przed nadużyciami ale przynajmniej stanowią jakieś zabezpieczenie, gdyby te nadużycia już nastąpiły. W projekcie ustawy nie było takiej możliwości. Ustęp 4. może bowiem odstraszać nadgorliwych pracowników socjalnych od pochopnych działań. Chcemy się jednakże odwołać po raz kolejny do praktyki Szwecji. W tamtejszej ustawie, obowiązującej od niemal 30 lat, również znajdują się podobne zapisy, mające chronić przed nadużyciami. Mimo to, jak już wyżej wspominaliśmy, 20 tysięcy dzieci każdego roku jest zabieranych ze swoich rodzin. Na jakiej podstawie? Ruby Harrold-Claesson, przewodnicząca Skandynawskiego Komitetu Praw Człowieka, która gościła w Polsce, jako przykład przytacza książkę polskiej emigrantki Ewy Nowackiej zatytułowaną „Złota klatka”. Autorce i jej mężowi odebrano dziecko, ponieważ bawiąc się spadło ze stołu i konieczna była pomoc lekarska. Autorzy filmu „Postęp po szwedzku” opisują inny przypadek, gdzie zabrano rodzicom dziecko, ponieważ uznano ich za niedorozwiniętych umysłowo. Wśród pytań testowych, mających określić ich poziom intelektualny znalazło się między innymi pytanie o nazwisko aktualnego przywódcy Chin! Ruby Harrold-Claesson, która jako prawniczka próbuje bronić rodzin, którym niesłusznie odebrano dzieci (wygrywała sprawy w Strasburgu) w wywiadzie dla „Frondy” tak mówi o konsekwencjach 30 lat obowiązywania ustawy w Szwecji: Prawo to zostało przyjęte w dramatycznej sytuacji, na fali szoku wywołanego głośnym przypadkiem córki pobitej przez ojca na śmierć. Ale do takich skrajnych przypadków przemocy w rodzinie wciąż dochodzi! Prawo tego nie rozwiązało! Natomiast to, co udało się wprowadzić ustawodawcom, to zrobienie z normalnych rodziców kryminalistów. Z normalnych rodziców, którzy chcą jedynie wychowywać swoje dzieci. Dzieci w Szwecji plują swoim rodzicom w twarz, kopią ich, przeklinają ich, po prostu biją ich. I rodzice nie mogą nic zrobić.(…) Konsekwencje społeczne prowadzonej od wielu już lat polityki ochrony dzieci są ogromne. Np. w społeczeństwach normalnych, kiedy wchodzimy do autobusu czy pociągu, dzieci nie szturchają starszych osób, natomiast dzieci w Szwecji nie mają szacunku dla nikogo. Widok w autobusach jest taki, że dzieci siedzą, a starsze osoby stoją. Dorośli nie mają odwagi zwracać dzieciom uwagi. Dziecko beztrosko rozbija butelkę na ulicy i ludzie w ogóle nie reagują, jak gdyby nic się nie stało. W Szwecji jest prawo, które zakazuje noszenia noży w miejscach publicznych, ale większość młodych jest w nie uzbrojona. Podobnie z narkotykami, nikt nie zwraca na nie uwagi, skoro nawet rodzice nie mają odwagi zwracać uwagi swoim dzieciom. Rodzic nie ma prawa nawet odesłać dziecka do jego pokoju. Bo to już przemoc psychiczna?
I fizyczna! Bo dziecko jest odseparowane od towarzystwa swoich rodziców. Ale kiedy opieka społeczna zabiera dzieci do rodzin zastępczych to nie jest przemoc? Jakie proporcje są tutaj zachowane? Oni nie rozumieją tego, że to co robią tym dzieciom, to jest dopiero przemoc! Oni nie chcą, żeby w rodzinach były napięte sytuacje, ale tego wszystkiego nie da się nawet porównać z administracyjną przemocą.

My, Polacy, próbujemy w różnych komentarzach przewidywać możliwe skutki zmian w ustawodawstwie. Szwedzi mają to już za sobą. Warto patrzeć na przykłady tych, którzy już coś wypróbowali „na własnej skórze”. Dlatego jako osoby mające na co dzień do czynienia z pomocą rodzinie apelujemy, aby rozważyć, czy chcemy jako naród pójść szwedzką drogą? Jeśli w 9 milionowym kraju zabiera się 20 tysięcy dzieci rocznie, to czy w czterokrotnie liczniejszej Polsce będzie się kiedyś zabierać 80 tysięcy? To przecież będzie znaczyło, że w ciągu 2,5 roku pozbawimy rodziców populację dzieci równą liczbie mieszkańców Sosnowca!

Monika Krawiec (pedagog), ks. Andrzej Cieślik (duszpasterz) przy współudziale:
Anna Banasiak (psycholog)

Zespół pracowników Diecezjalnego Centrum Służby Rodzinie i Życiu